Nowe mieszkanie, ciasne ale własne

Autor: Er(ot)yk under Z pamiętnika nimfomanki on niedziela sie 8, 2010

Bartek i Edyta byli parą od ponad dwóch lat. Pochodzili z małego miasta, gdzie się poznali, lecz jak wiadomo w obecnych czasach młodzi ludzie muszą przenieść się do większych miast, ponieważ tam szukają lepiej płatnej pracy o którą im łatwiej niż w małym miasteczku.
Bartek to 26-letni chłopak o wzroście około 175cm. Edycie bardzo imponowała jego szczupła sylwetka i twarz młodego chłopca, która sprawiała wrażenie, że Bartek jest młodszy niż w rzeczywistości. Edyta była blondynką o średniej długości włosów. Była trochę niższa od swojego partnera, którego darzyła wielkim uczuciem. Niewątpliwie Bartek był równie zakochany, co ona. Dziewczyna była na trzecim roku studiów, które tak bardzo chciała mieć już za sobą. Była szczęśliwa, że jej życie ułożyło się właśnie w ten sposób. Oboje wiedzieli, że to właśnie to, czego szukali. Po przeprowadzce do większego miasta mieszkali osobno. Koszty nie pozwalały im kupić mieszkania, a szukanie mieszkań do wynajęcia nie dawało efektów. Bartek mieszkał u rodziny, a Edyta w akademiku i choć spotykali się tak często jak tylko mogli to nie było tak różowo, jak chcieli, żeby było.
\”Zachowujemy się jak dzieci. Ciągle musimy się ukrywać. A to żeby nie przyłapał nas twój wujek gdy się kochamy, a to żeby ciotka nie weszła. U mnie to już w ogóle odpada. Trzeba coś z tym zrobić\” – powiedziała pewnego razu Edyta mając dość takiego życia. To oczywiście był jasny sygnał dla Bartka, który zawsze chciał, żeby jego dziewczyna miała wszystko czego tylko zabraknie i zawsze szybko spełniał jej prośby, nawet gdy nie były takie łatwe do zrealizowania. Następnego dnia od razu wziął się do poszukiwania odpowiedniego lokum, gdzie mogliby zamieszkać. Mimo dużych kosztów w końcu udało mu się znaleźć małe mieszkanie w bloku, w dość dobrym miejscu. Dwa pokoje z kuchnią i łazienką w zupełności wystarczały, by oboje byli szczęśliwi z własnego lokum. Nie chciał jeszcze mówić o tym wszystkim Edycie. Krok po kroku zaczął remontować mieszkanie przez co jego spotkania z Edytą trochę się ograniczyły.
Dziewczyna podejrzewała, że jej ukochany ma romans, ale w końcu nadszedł dzień niespodzianki. Bartek przygotował się doskonale pod każdym względem. Nic złego tego dnia nie mogło mu się przytrafić. Zadzwonił do Edyty, czy mogą gdzieś wieczorem wyjść. Edyta od razu odpowiedziała, że tak, ponieważ chciała uwolnić się od piątkowych imprez w całym akademiku, które nie pozwalały jej spokojnie spać, a nawet zebrać myśli. Bartek poprosił, by Edyta ubrała się elegancko. Dziewczyna od razu ucieszyła się na myśl, że jej chłopak zabiera ją do restauracji, co robił dosyć często.
Około 20:00 pod akademik podjechał Bartek. \”Cześć kochanie. Dokąd jedziemy?\” – zapytała od razu ciekawska Edyta. \”Hej. Zobaczysz\” – odpowiedział tajemniczo Bartek z uśmiechem na twarzy. Dopiero teraz Edyta spostrzegła garnitur, w który ubrany był Bartek. Uwielbiała go takiego. Był wyperfumowany i elegancki. Wiedziała, że ten wieczór mogą zakończyć tylko w jednym miejscu … w łóżku…
Po kilku minutach jazdy Bartek zaparkował samochód pod jednym z czteropiętrowych bloków. Edyta nie wiedziała zupełnie o co tutaj chodzi. \”Pewnie znowu idziemy do jakiegoś nudnego znajomego Bartka. I nici z seksu.\” – pomyślała. Bartek otworzył jej drzwi od samochodu, a jego oczom ukazała się jego śliczna dziewczyna w całej okazałości. Jej czarne wysokie szpilki sprawiały, że jej nogi wyglądały bardzo seksownie. Były długie i szczupłe, aż prosiło się, by Bartek od razu zaczął ją dotykać po jej rajstopkach, przechodząc od stóp w górę. Czarna bluzeczka z rozpiętymi guziczkami i miniówka dopełniły tylko formalności, że Edyta jest bardzo ładna. Gdy weszli do klatki Bartek wziął Edytę na ręce i zaniósł ją na drugie piętro. Następnie delikatnie otworzył drzwi i poprosił Edytę, żeby na klatce ściągnęła buty. Edyta tak też uczyniła i weszła do mieszkania. Pod stopami poczuła płatki róż, które tworzyły jakby dywan po którym miała iść dalej. Mnóstwo świec, położonych w przeróżnych miejscach sprawiały, że wszystko to było tajemnicze i dodawało nutki podniecenia. Edyta weszła do pokoju do którego prowadziły ją świece. Na stole leżały koperty, a w nich wycięte serca, na których Bartek napisał wierszyki miłosne. Po chwili chłopak wszedł do pokoju i podał kolacje. Nikt nic nie mówił. Gdy już zjedli w milczeniu Bartek uklęknął przed Edytą i poprosił ją o rękę mówiąc, że skoro już mają własne mieszkanie to spokojnie mogą dalej wiązać ze sobą przyszłość. Edyta wydawała się być najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Od razu zgodziła się i rzuciła się Bartkowi na szyję. Ten wyjawił jej na spokojnie całą prawdę dotyczącą mieszkania. To był dla niej szok. Łzy lały się z jej oczu jakby padał deszcz. Dziewczyna postanowiła obejrzeć mieszkanie, ale Bartek stanowczo odmówił. \”Dziś świeczki kierują drogę tam, gdzie masz iść\” – oznajmił Bartek. Tak też rzeczywiście było.
Edyta wychodząc z pokoju znów ujrzała drogę z kwiatków i świeczek do drugiego pokoju. Tam Bartek urządził sypialnie. Ogromne łóżko, telewizor i szafa: tylko to mieściło się w tym pomieszczeniu. Edyta nie wiedziała co robić. To był najszczęśliwszy dzień w jej życiu. Za to, co zrobił Bartek była gotowa oddać mu się w pełni i pragnęła, żeby zrobił z nią to na co tylko będzie miał ochotę. Dziewczyna odwróciła się do swojego chłopaka i spojrzała mu głęboko w oczy. Wiedziała, że ma wielką chcicę na nią. Jego oczy zawsze świeciły takim blaskiem, gdy tego chciał. Zapach nowości mebli i mieszkania dodawał tylko romantyczności. Bartek powolutku zbliżył się do dziewczyny i delikatnym ruchem ręki odgarnął włosy, które przysłaniały jej twarz. Lekki pocałunek w usta, a następnie mocne przytulenie sprawiło, że Edyta czuła, że mężczyzna jej życia zagwarantuje jej bezpieczeństwo i zawsze będzie wierny. Edyta swoimi rączkami zaczęła wędrować po ciele Bartka. Delikatnie rozwiązała krawat i rzuciła go w głąb ciemnego pokoju. Muskając szyję składała tam delikatne pocałunki. Bartek to uwielbiał. Dwoma rączkami ściągnęła czarną marynarkę i spokojnie mogła zająć się rozpinaniem małych guzików przy kamizelce. Długie tipsy utrudniały jej to zadanie, ale nie miało to żadnego porównania z tym, jaką przyjemność dawały one nieraz Bartkowi, gdy kocimi ruchami Edyta przejeżdżała nimi po rozpalonym, nagim ciele Bartka.
Gdy już uporała się z kamizelką zobaczyła Bartka w seksownej, ciemnej koszuli, którą zakładał tylko na wyjątkowe okazje. Z pomocą chłopaka ściągnęła ją z niego i już za chwilę całowała jego nagie ciało zaczynając od szyi i przechodząc w dół nie pomijając jego sterczących sutków. Uwielbiała się nimi bawić. Zazwyczaj robiła to delikatnie, jak dziś. Naprzemienne lizanie i nadgryzanie ich sprawiało olbrzymie podniecenie u Bartka. Następnie dziewczyna przemieściła się do pępka i kucnęła przed swoim chłopakiem. Lubiła przed nim kucać. Wiedziała, że Bartek lubi nad nią \”górować\”, a sama była tym często bardzo podniecona. Odpięła guzik od spodni garniturowych, które opuściły się do ziemi. Zwinnym ruchem ściągnęła również bokserki, przez które widać już było sporej długości namiocik Bartka. Jego penis miał około 19cm i choć w 100% zaspokajał Edytę miała ona spory problem, gdy brała go do buzi. Bartek uwielbiał, kiedy jego dziewczyna starała się zanurzyć go całego w swojej ślicznej, pojemnej buzi, ale to zadanie często przerastało jej możliwości.
Edyta delikatnie zaczęła bawić się główką prącia narzeczonego. Czuła, że jego ogromny kutas jeszcze rośnie. Wyjęła go na chwilę i cała zawartość śliny jaką miała, znalazła się na jego penisie. Ręką rozsmarowała ją po całej długości, dzięki czemu było jej wygodniej walić nawilżonego penisa. Jej ręka wędrowała od główki do nasady i odwrotnie. Lubiła widok naprężonego kutasa znajdującego się tak blisko niej. Chwilę później ponownie zanurzyła go w swoich ustach i szybkimi ruchami głowy sprawiała radość Bartkowi. Ten cichutko pojękiwał i nakazywał dziewczynie, aby nie przestawała tego robić. Edyta nie posłuchała swojego chłopaka. Wstała z podłogi i zrobiła kilka kroków w tył ciągnąc za sobą Bartka. Na dużym łóżku znajdowała się świeża pościel. \”Chyba trzeba ją trochę pognieść nie sądzisz?\” – zapytała retorycznie Edyta i z uśmiechem na twarzy ułożyła się na łóżku z rozłożonymi nogami twarzą do Bartka. Ten położył się na niej i subtelnie całował jej usta. Składał pocałunki w każdym miejscu jej ciała, a następnie pomału zaczął pozbywać się z niej niepotrzebnego w tej sytuacji ubrania. Mimo że jej spory dekolt odsłaniał znaczną część jej biustu, Bartek pragnął zobaczyć więcej. Ściągnął jej czarną bluzeczkę i rzucił na łóżko, żeby im nie przeszkadzała. To samo uczynił z bardzo kusząco wyglądającą miniówą, dzięki której wielu facetów miało ochotę na Edytę. Delikatnie całując brzuszek ściągał z niej czarne rajstopy. Ku jego zaskoczeniu dziewczyna nie miała na sobie żadnych majteczek. \”Zapomniałam\” – szybko wyjaśniła dziewczyna uśmiechając się do Bartka. Ten pokiwał tylko głową, która za chwilę znalazła się między jej nogami. Robienie minetki było jego wielką zaletą i każda dziewczyna z którą Bartek uprawiał seks chwaliła go za to. Jego języczek wykonywał to raz szybkie, to raz wolne ruchy zanurzając się w cipce Edyty czasami bardzo głęboko, a czasami bawiąc się tylko jej wargami.
Edyta nigdy nie zwracała uwagi na to, że podczas każdego stosunku jest bardzo głośna. Nie lubiła się powstrzymywać, a uważała to za zaletę, że ma tak wspaniałego kochanka, który potrafi sprawić jej taką rozkosz. \”Dochodzę!\” – krzyknęła w pewnej chwili i poczuła jak fala rozkoszy przechodzi przez jej ciało. Bartek przestał na chwilę i przytulił ją bardzo mocno. \”Kotku muszę chwilę odpocząć. Jesteś cudowny\” – zakomunikowała dziewczyna, która nadal nie potrafiła ustabilizować oddechu. Wtulona w ciało Bartka poczuła, że penis Bartka ani na centymetr nie oklapł. \”Mój napaleniec\” – pomyślała i mimo zmęczenia jeszcze na chwilkę zapragnęła mieć go w buzi. Tym razem to Bartek ustalał tempo ruchów i Edyta nie musiała ruszać główką, bo to Bartek ruszając biodrami pakował swojego kutasa tak głęboko jak tylko chciał. Dziewczyna czasem aż dusiła się od \”głębokiego gardła\”, ale wiedziała, że Bartkowi się to podoba. Bartek pojękiwał coraz głośniej, a Edyta z każdą chwilą pragnęła coraz bardziej poczuć go w sobie. Wyjęła penisa ze swoich ust i wypięła się do Bartka. Ten szybkim ruchem skierował swojego wojownika do jej cipki i zaczął wolniutko posuwać swoją partnerkę. Po chwili jego kutas był już cały w norce Edyty, która coraz głośniej zaczęła jęczeć. Czuła w sobie ogromną pałkę, która wchodziła i wychodziła z jej jaskini. Edyta zaczęła bawić się swoim guziczkiem, dzięki czemu jej podniecenie powoli sięgało zenitu. Ogromna ilość soczków cały czas nawilżała penisa Bartka, który pracował tak szybko, że Edyta drugi raz w ciągu tej nocy szczytowała. Tym razem orgazm był niewątpliwie o wiele silniejszy.
Zmęczona upadła na łóżko pozostawiając w górze tylko seksowny tyłeczek. Bartek nie czekając ani chwili usytuował się za nią i bez żadnego pozwolenia wszedł w jej ciaśniejszą dziurkę. Edyta krzyknęła z bólu bardzo głośno, a Bartek powoli wsadzał go coraz dalej robiąc to jednak cały czas powoli i rytmicznie. Jego mokry od soczków penis lekko nawilżał wejście, ale nie było to wystarczające dla obolałej już Edyty. Dziewczyna pośliniła swoje ręce i wsmarowała ślinę w okolice swojego tyłeczka. Bartek działał coraz śmielej. Swojego kutasa wkładał coraz głębiej w Edytę, a palcem zaczął bawić się jej łechtaczką, by po chwili wsadzić go we wnętrze różowiutkiej cipki. Edyta krzyczała. Od tej chwili była ruchana w dwie dziurki coraz mocniej i silniej. Bartkowi bardzo się podobało. Efekty było widać chwilę później, gdy cały ładunek jego świeżej spermy zalał dziurkę Edyty. Chłopak wyjął go i dał do oblizania swojej partnerce. Edycie było już wszystko jedno. Zmęczona pierwszym wspólnym wieczorem we własnym mieszkaniu położyła się Bartkowi na klatce piersiowej. W pewnej chwili w domu rozległo się pukanie, jakby ktoś uderzał czymś mocno w kaloryfer. \”Chyba nowi sąsiedzi nas nie polubią. Byłam jednak za głośno…\” – z uśmiechem na ustach powiedziała Edyta i wtulając się w tors swojego mężczyzny usnęła zapamiętując ten wieczór do końca swojego życia.

Źródło: wiezababel.com

Popularity: unranked

ADD COMMENTS | Tags : , , , , , , ,

Księżniczka na ziarnku grochu

Autor: Er(ot)yk under Dzikie fantazje, Wakacje on piątek lip 16, 2010

Być może do tej pory życie mnie za bardzo rozpieszczało, zrobiło ze mnie swojego rodzaju „księżniczkę na ziarnku grochu”. Wspaniała rodzina, osiągnięcia naukowe, cudowny mężczyzna… A tu nagle, w jednej chwili mój świat runął, a ja nie potrafiłam się pozbierać.

Może gdybym zrozumiała… Ale nie, nie rozumiałam. Choć jeszcze nie zaręczeni, planowaliśmy ślub. Wiele rozmawialiśmy na temat przyszłości naszego związku, naszej przyszłości. Byliśmy ze sobą bardzo zżyci, znaliśmy się na wylot, rozumieliśmy bez słów. Uwielbialiśmy spędzać razem czas pomimo dość rozbieżnych zainteresowań, ale jednocześnie nie popadliśmy w uzależnienie – szanowaliśmy fakt, że jesteśmy odrębnymi jednostkami. Sielanka.

Do czasu. Zadzwonił któregoś pięknego (sic!), wczesnowiosennego dnia – wtedy jeszcze myślałam, że chciał umówić szczegóły popołudniowego wyjścia na miasto.
- Majka – powiedział ozięble, jednak ton jego głosu nie wzbudził moich podejrzeń.
- Cześć, Kochanie! – odpowiedziałam radośnie, nie mogąc doczekać się spotkania.
- Muszę Ci coś powiedzieć… Ja już tak nie mogę. Nazywa się Natalia. Kocham ją, układamy sobie razem życie. To coś poważnego, nie chcę tego zepsuć. Nie próbuj, proszę, wchodzić między nas. Nie wydzwaniaj, nie przychodź do mnie. W przyszłym miesiącu wprowadza się tutaj… Wolę, żebyście się nie spotkały. Po prostu daj nam spokój. – tu zrobił krótką pauzę, po czym dodał, jakby nigdy nic – Pa, trzymaj się.

Wtedy nie dotarło do mnie nawet, że ten idiota nie miał dość klasy, żeby powiedzieć mi to w twarz. Moje myśli krążyły chaotycznie, nie dając się ułożyć w logiczną, spójną całość. Kocha ją? Jak to ją, co to w ogóle za Natalia? Wprowadza się? Ja nie mogłam się do niego wprowadzić przez dwa lata bycia razem… A ona się tak nagle wprowadza? Do MOJEGO Marka?! Jak to kocha…? Wprowadza… Nie wchodzić, nie przychodzić, nie nachodzić…? Jak…? Wprowadza się… Kocha? Przecież ja kocham…

Rozpoczął się mój koszmar. Zostałam sama. Nie, nie dosłownie. Rodzina i przyjaciółki… Wszyscy starali się jakoś poprawić mi humor, pocieszać, wyprowadzić na prostą. Problem tylko w tym, że byli strasznie nachalni. Cały czas powtarzali „nie przejmuj się”, „był beznadziejny”. Tylko że łatwo powiedzieć, phi, nie przejmuj się… Porzucona kobieta ma prawo się przejmować! Beznadziejny? Spędziłam z tym „beznadziejnym facetem” dwa lata, najchętniej spędziłabym resztę życia… Dziwne, że do tej pory jakoś wszyscy za nim przepadali. Najgorsze jednak, że kiedy zirytowana tymi bezsensownymi próbami podniesienia mnie na duchu odkrzykiwałam „a dajcie wy mi wszyscy święty spokój!”, zamiast po prostu być przy mnie, powstrzymując się jedynie od durnych tekstów – zostawiali. Zostawiali zupełnie, na pastwę własnych myśli.

Pomoc nadeszła z najbardziej nieoczekiwanej strony.

Lidka przeniosła się do nas w tym roku z ujotu, nie znałyśmy się za dobrze – dołączenie do zżytej po trzech latach wspólnego studiowania grupy nie ułatwia skrócenia dystansu. Niewiele pomógł naszej znajomości nawet fakt, że przypadło nam robić razem projekt z przetwarzania języka naturalnego – obie miałyśmy masę zajęć i wszystkie nasze rozmowy sprowadzały się do wspólnej pracy… Do czasu.

Kiedy dzień po feralnym telefonie przyszłam na zajęcia, z miejsca zauważyła (nie było to szczególnie trudne), że coś jest ze mną nie tak. Delikatnie zapytała, co się stało i choć odpowiedziałam najbardziej wymijająco jak umiałam, zdawała się mnie rozumieć. Nie zadała masy osobistych pytań, nie żądała szczegółowych wyjaśnień, a jednak przez chwilę potrafiła pociągnąć temat. Łagodnie i z wyczuciem, wyraźnie chcąc mi choć odrobinkę ulżyć, okazać wsparcie, a nie zaspokoić własną ciekawość. I urwała dyskusję we właściwym, wręcz idealnym momencie.

Pod tym względem była niesamowita – choć wątek moich przeżyć nie pojawiał się już w naszych rozmowach, w jakiś niezwykły, pozawerbalny sposób dawała mi ogromne wsparcie. Być może jego siła, paradoksalnie, płynęła z wyjątkowej subtelności. Przez długi czas nie zauważałam, jak dobry ma na mnie wpływ, w końcu jednak dotarło do mnie, że faktycznie coraz mniej się tym wszystkim przejmuję – nawet gadki najbliższych stały się mniej irytujące. Minimalnie, ale jednak.

Któregoś dnia, prawie 3 miesiące od mojego rozstania z Markiem (a raczej jego ze mną…), gdy po raz kolejny spotkałyśmy się na ćwiczeniach, zapytała:
- Co robisz po tych zajęciach?
- Nie wiem… Mam dwie godziny okna. Pewnie powtórzę coś do jutrzejszego kolokwium… – odparłam.
- Mam lepszy pomysł! Wyskoczymy gdzieś, może wreszcie uda nam się porozmawiać o czymś innym niż studia, poprawa humoru gwarantowana – powiedziała radośnie.

Stałam chwilę, wpatrując się w nią i nie wiedząc, co zrobić. Jakoś nie miałam ochoty na „poprawianie humoru”, ale nie potrafiłam jej odmówić. Patrzyła na mnie ciepło swoimi wielkimi, błękitnymi oczami, miała zatroskaną minę. Nie wytrzymywała już, chciała coś zrobić… Nie potrafiłam nie dać jej spróbować.
- Postanowione – nie czekała na odpowiedź, a może po prostu zobaczyła ją w mojej twarzy, zanim zdążyłam ubrać myśl w słowa – Niedaleko jest przytulna kawiarenka, serwują fantastyczną czekoladę. Będziesz zachwycona.
Nie mając już nic do powiedzenia, swoją uwagę ponownie skupiłam na prowadzącym. To było chyba najdłuższe półtorej godziny w moim życiu. Ta niecierpliwość tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że chyba dobrze mi zrobi otwarcie się w końcu na czyjąś pomoc.

Wyszłyśmy z pracowni jako pierwsze i szybko podążyłyśmy do celu. Szłam pół kroku za Lidką, bo właściwie przez cały czas nie wiedziałam, dokąd mnie prowadzi. Kawiarnia faktycznie była blisko uczelni, a jednak, o dziwo, nigdy wcześniej do niej nie trafiłam. Inna sprawa, że częściej odwiedzałam puby… Nie licząc ostatnich tygodni, kiedy to kursowałam tylko między domem a agiehem, z rzadka wpadając do którejś z przyjaciółek i natychmiast żałując wizyty.

Lidia miała rację, miejsce było wyjątkowo przytulne. W dolnej części ściany pokryte były ciepłą, żółtą tapetą o ciekawej fakturze, od pewnej wysokości zaś jedynie pomalowane farbą w nieco jaśniejszym odcieniu, podobnie jak sufit. Granicę stanowił dekoracyjny pas z jakimś pomarańczowym zygzakiem i słonecznymi motywami. Stoliki były niskie, drewniane, pociągnięte pomarańczowym lakierem, a dookoła porozrzucane były poduchy i sofki we wszystkich możliwych odcieniach dominujących w wystroju (żeby nie powiedzieć – jedynych) kolorów. Każda znalazła dla siebie najwygodniejszą poduszkę i usiadłyśmy po turecku przy jednym ze stolików. Moja towarzyszka zamówiła dla nas ponoć najlepszą z dostępnych czekolad i na chwilę zapadło niezręczne milczenie. Chociaż od początku roku minęło już kilka miesięcy i łączył nas wspólny projekt, ta dziewczyna w gruncie rzeczy wciąż była dla mnie zagadką. Wydawało mi się, że ją znałam, ale tak naprawdę wiedziałam o niej niewiele, „znajomość” sprowadzała się głównie do tego, że wiedziałam, jak się nazywa i jak wygląda. Wielkie oczy w kolorze letniego nieba i kręcone, rudozłote włosy. Na spiczastym nosku i policzkach kilka piegów, dość pełne usta. Niezła figura, średni wzrost. Ot, cała Lidka.

Po chwili kelnerka wróciła, stawiając przed nami dwie wysokie szklanki z gorącą czekoladą, zwieńczoną solidną warstwą bitej śmietany. Kiedy sobie poszła, Lidka przerwała milczenie:
- Jak długo byliście razem?
W pierwszej chwili zamurowało mnie. Jak ona się tego domyśliła? Czy to aż tak oczywiste, że jak dziewczyna ma problem, to z facetem? Czy ja mam na twarzy napisane „porzucona”?
- Dwa lata. – odparłam. Nie spodziewałam się tego pytania, ale w gruncie rzeczy świetnie nadawało się na początek trudnej rozmowy, bo wymagało podania konkretnej, prostej informacji, a nie na przykład opowiadania co czuję…
- I to były najpiękniejsze dwa lata w Twoim życiu, prawda?

Jak ona to robiła? Po raz pierwszy komuś przyszło do głowy, że ja nie chcę słyszeć czegoś, z czego wynika, że zmarnowałam kawał życia. Ktoś w końcu zrozumiał, że mam duży sentyment do tego okresu… I że chciałabym, żeby trwał dalej. Nie będąc w stanie odpowiedzieć, pokiwałam tylko głową.
- To ciesz się tym, że je przeżyłaś. Wspominaj je dobrze – o matko, ona była genialna! – I używaj ich jako punktu odniesienia. Żyj tak, żebyś była co najmniej tak szczęśliwa, jak wtedy.
Znów zamilkła, chyba chciała dać mi chwilę na przetrawienie tego niezwykłego punktu widzenia. A może po prostu chodziło o przerwę na kilka łyków czekolady? Wyjadła łyżeczką trochę śmietany i uniosła szklankę do ust, a ja poszłam w jej ślady. Istotnie, pyszności!

Nagle poczułam na dłoni jakieś ciepło. Odstawiłam szklankę, spojrzałam na stół i zorientowałam się, że to Lidka chwyciła mnie za rękę. Zupełnie się tego nie spodziewałam i mało brakło, a wycofałabym się, ale coś mnie powstrzymało. Jej dłoń była taka miękka i delikatna, skóra – idealnie gładka. Nieznaczne ruchy jej palców były zaskakująco przyjemne; nie pomyślałabym, że tym prostym, przyjacielskim gestem można tak wymownie okazać komuś wsparcie.

Patrząc mi głęboko w oczy, dziewczyna wróciła do przerwanej rozmowy, do końca spotkania nie wracając jednak już do pierwszego tematu. Gadałyśmy o przeszłości, rodzinie, przyjaciołach, zainteresowaniach – o wszystkim, co tylko przyszło nam do głowy. W końcu miałyśmy okazję poznać się trochę lepiej, chociaż niecałe dwie godziny to strasznie mało czasu dla dwóch tak wygadanych osób. Zleciało jak z bicza strzelił i, niestety, musiałam wracać na zajęcia. Jako że Lidka była już wolna, odprowadziła mnie na uczelnię – miałyśmy jeszcze chwilę na dokończenie wątku. Kiedy znalazłyśmy się przy głównym wejściu, wysłuchałam jej do końca i powiedziałam:
- W takim razie ja już lepiej pójdę… Do jutra.
- Cześć. – odpowiedziała. A potem oparła rękę na moim ramieniu, nachyliła się i cmoknęła mnie w policzek, zaskakując po raz któryś tego dnia. W niektórych kręgach ten gest jest bardzo popularny, ale wśród moich znajomych jakoś się nie przyjął. Chyba wszystkich wprawiałby w zakłopotanie, wrażenie przekroczenia pewnej granicy.
Kiedy jej usta dotknęły mojego policzka, coś we mnie drgnęło. W jednej chwili ta dziewczyna stała mi się tak bliska… Nie analizowałam jednak tego dziwnego wrażenia, musiałam pobiec na zajęcia.

Przez kilka kolejnych dni nie mogłam doczekać się kolejnego spotkania z Lidką. Nie, nie w tym sensie… Po prostu widywałyśmy się tylko na zajęciach, a chciałam jeszcze raz usiąść z nią na spokojnie, porozmawiać. Po tamtym wypadzie na czekoladę miałam dużo lepszy humor, powoli wprowadzałam w działanie plan cieszenia się życiem. Powoli, ale bardzo skutecznie. Byłam pełna podziwu dla tej dziewczyny; tak łatwo udało jej się wyprowadzić mnie z dołka, wskazać mi drogę, którą zechciałam podążyć – dotychczas ignorowałam wszelkie rady. Nie wierzyłam, że którakolwiek z nich będzie skuteczna albo zwyczajnie nie podobały mi się; te wszystkie bzdurne „zapomnij”, „znajdź sobie kogoś” i inne, podobne idiotyzmy. A teraz komuś się w końcu udało i czułam, że przy bliższej znajomości może być jeszcze lepiej, że moja (o rany, dlaczego tak o niej pomyślałam?) Lidia potrafi pomóc mi bardziej.

W sobotę rano zadzwoniła.
- Cześć Majka!
- Cześć, co słychać?
- Masz wolny wieczór? Moja współlokatorka wybiera się na imprezę, a ja jakoś nie mam nastroju. Mieszkanie będzie puste, więc mogłybyśmy pogadać, nie martwiąc się, że ktoś się kręci w pobliżu. Oczywiście, jeśli chcesz…
- Chętnie! O której mam być?

Umówiłyśmy się na siódmą. Zjawiłam się punktualnie, a właściwie to nawet kwadrans przed czasem; wszystko przez to, że odkąd zadzwoniła, nie mogłam się doczekać spotkania. Na szczęście nie wyglądała na zdenerwowaną moim wcześniejszym przybyciem. Z uśmiechem powitała mnie i zaprosiła do salonu. Usiadłam na kanapie, a Lidka, wciąż stojąc, zapytała:
- Czego się napijesz? Herbaty, soku, a może winka?
- Hmm – zaskoczyła mnie tym winem, ale do babskich pogaduch pomysł był w sam raz – Masz może przypadkiem białe, słodkie?
- Widzę, że mamy podobny gust – znowu się uśmiechnęła, wyjątkowo promiennie. Ślicznie.

Wyczarowała skądś dwa kieliszki i butelkę. Sprawnie odkorkowała napój, rozlała go i postawiła wszystko na małym stoliku nieopodal kanapy. Przysiadła się, wybierając miejsce dość blisko mnie. Na tyle blisko, że ręką wyciągniętą na oparciu sięgała mojego ramienia. Drugą zaś chwyciła kieliszek i podała mi go, po czym wzięła swój. Zaczęłyśmy gadać, sącząc powoli trunek. Tym razem Lidka już nie wracała do tematu feralnego. Nie bezpośrednio, ale cały czas nawiązywała jednak do mojego dalszego życia. Mniej lub bardziej dosłownie dawała mi do zrozumienia, że wspiera mnie, że mogę na nią liczyć. Że moje szczęście jest dla niej ważne. Pierwszy raz od rozstania poczułam, że jestem dla kogoś tak ważna. I uzmysłowiłam sobie, że Lidia jest bardzo ważna dla mnie… Jako przyjaciółka, oczywiście.

Zasłuchana w jej monolog nie zorientowałam się, że w pewnym momencie przysunęła się ciut bliżej i zaczęła głaskać mnie po policzku. Powolnymi, pełnymi czułości ruchami podkreślała swoje ciepłe słowa. Zrobiła pauzę, dopiła któryś kolejny kieliszek i odstawiła naczynie. Podjęła wątek, jednocześnie uwolnioną ręką sięgając do mojej dłoni. Nie zatrzymała się na niej na dłużej; ledwie dotknęła jej grzbietu i przeniosła się na mój kark. Uniosła się lekko, nachyliła i pocałowała mnie. W policzek. Czułam się podobnie jak wtedy pod uczelnią, z tym, że teraz nigdzie mi się nie spieszyło… i przez to zupełnie nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Odsunęła się na parę centymetrów, a ja przechyliłam lekko głowę, żeby spojrzeć jej prosto w oczy, przypadkiem trącając przy tym jej nosek swoim. To niezamierzone muśnięcie jakoś dziwnie mnie pobudziło (prawdopodobnie do spółki z winem). Chyba wiedziałam, co zaraz zrobię…

Musiała zobaczyć to w moich oczach, wyprzedziła mnie. Bardzo powoli, jakby nie chciała mnie przestraszyć albo zmuszać do czegokolwiek, pokonała dzielący nas dystans – w pewnym sensie nie tylko ten najbardziej dosłowny. Nasze usta zetknęły się. Nieśmiało, minimalnie. Wycofała się bardzo szybko, ale niemal równie szybko postanowiła wrócić. Na pewno też poczuła ten dreszcz i musiała doświadczyć go jeszcze raz, w większym natężeniu. Przywarłyśmy do siebie lekko rozchylonymi wargami, z początku delikatnie się nimi muskając, z czasem jednak coraz łapczywiej smakując się nawzajem, wymieniając oddechy. Lidia zarzuciła mi obie ręce na szyję, ja natomiast przeczesywałam palcami i na przemian gładziłam jej włosy. I żadna nie chciała przestać pierwsza.

Nie mam pojęcia, jak długo to trwało, ale żałowałam, że nie wieczność. W końcu jednak w jakiś sposób rozdzieliłyśmy się. Leżąc na podłodze. Nie zauważyłam, kiedy zmieniłyśmy miejsce i w jaki sposób. Czy sturlałyśmy się z wąskiej kanapy, puchaty dywan zamortyzował upadek, a uniesienie i alkohol zadziałały znieczulająco? Możliwe, ale jakie to miało znaczenie?

Gospodyni podniosła się na klęczki, przepchnęła stolik kawałek dalej, robiąc nam więcej miejsca i spojrzała mi w oczy, jej wzrok wyrażał pytanie. Nieznacznie skinęłam głową i przymknęłam oczy, a Lidka nachyliła się, pocałowała mnie znowu i powoli sięgnęła do mojej talii. Wsunęła dłonie pod bluzkę; jej dotyk elektryzował. Powoli, celebrując każdy centymetr mojego ciała, unosiła materiał, a ja wygięłam się, aby ułatwić jej zadanie. Zawahała się minimalnie, kiedy spod ubrania ukazał się rąbek stanika, jednak po sekundzie kontynuowała. Jeszcze tylko musiałam wyprostować ręce nad, a właściwie za głową i już byłam całkiem pozbawiona jednej części garderoby. Przez chwilę dziewczyna kontemplowała mój brzuch, wcięcie w talii, kształt piersi uwięzionych przez czarny, bawełniany staniczek. Cały czas przy tym jej ręce wędrowały po mojej nagiej skórze, zataczały kręgi, zygzakowały, delikatnie ugniatały. Coś niesamowitego. Choć omijała najbardziej erogenne miejsca, w tym piersi – chyba nie czuła się jeszcze dość pewnie w tej sytuacji – ogarniające mnie podniecenie narastało w szaleńczym tempie. Tymczasem jej dłonie zeszły niżej, palce delikatnie podważyły kant lnianych spodni. Droczyła się ze mną, niby to próbując sięgnąć odrobinę głębiej, wciąż jednak pozostawiając sobie bardzo ograniczone pole manewru. Kilka razy oddalała się od newralgicznego miejsca, jednak zawsze w końcu wracała, jakby słyszała, że w błagam o to w myślach; nie potrafiłam powiedzieć tego na głos.

W końcu jednak postanowiła posunąć się dalej. Zręcznie rozpięła zatrzask, po czym sięgnęła do zamka. Rozsuwała go bardzo, ale to bardzo powoli, doprowadzając mnie do szału przeciągającym się, ekscytującym zgrzytaniem. Kiedy po nieskończenie długiej chwili dotarła do końca, rozchyliła materiał, nachyliła się i ucałowała moje podbrzusze. Bez problemu zsunęła ze mnie lekkie, szerokie spodnie, wymagając jedynie uniesienia bioder na początku. Zaczęła całować i głaskać moje stopy, a gdy już całe były wycałowane, przeniosła się na kostki, golenie, uda… Na tych ostatnich pozostała najdłużej. Rozchyliłam lekko nogi, aby ułatwić Lidce dostęp do ich wewnętrznej powierzchni, co skwapliwie wykorzystała. Choć omijała mój największy skarb ustami i dłońmi, od czasu do czasu przez cienki materiał stringów wyczuwałam jej ciepły oddech. Ona zaś zapewne zorientowała się, jak bardzo byłam wilgotna, każda kobieta natychmiast rozpoznaje ten słodko-kwaśny zapach podniecenia. Domyślałam się, że działa to na nią równie mocno, jak na mnie jej pieszczoty.

Marzyłam o tym, żeby zdarła ze mnie okrywającą mnie szmatkę i przyssała się do mojej kobiecości, ale jednocześnie czułam się dość niepewnie w całej tej sytuacji. Nie miałam wątpliwości; po prostu wkraczałam na nieznany sobie teren, to zawsze budzi mniejsze lub większe obawy. Kiedy poczułam, że palce Lidii powtarzają złośliwą sztuczkę, tym razem z paseczkiem majtek, podniosłam się, uśmiechnęłam figlarnie i powiedziałam:
- Chwila, a Ty to co?

Ona też się uśmiechnęła. Nie protestowała, kiedy pozbawiałam ją zielonego, bawełnianego topu na ramiączkach. Nie robiłam tego jednak tak powoli i namiętnie, jak ona, kiedy zajmowała się moją garderobą. Widząc, jak pod koniec wydęła usta i zmarszczyła nosek z niezadowolenia, zrekompensowałam jej to karygodne traktowanie najbardziej czułym pocałunkiem, na jaki było mnie stać. Nigdy nie sądziłam, że całowanie kobiety tak bardzo różni się od robienia tego z mężczyzną, ale to było dużo delikatniejsze, subtelniejsze, dużo bardziej zmysłowe przeżycie. Lidia chyba też tak myślała; usatysfakcjonowana podniosła się, pozwalając mi zsunąć z siebie spódnicę. Postanowiłam pójść w jej ślady i rozdrażnić ją trochę zabawą z paskiem. Co prawda nie miało to uzasadnienia w fasonie jej mini – była na gumce – ale żadnej z nas to nie przeszkadzało. Przynajmniej przez chwilę, bo moja partnerka dość szybko zaczęła się niecierpliwić. Nie miałam serca męczyć jej dłużej, więc zaczęłam powoli przeciągać materiał po jej ciele. Kręciła biodrami, próbując trafić łonem na moje palce, choć przez moment zaspokoić potrzebę kontaktu. Nie dałam się, było na to za wcześnie.

Przysunęła się i objęła mnie. Nasze niemal już całkiem nagie ciała przywarły do siebie mocno. Byłyśmy gorące, rozpalone pożądaniem i namiętnością, spragnione bliskości. Bez zbędnych ceregieli Lidia sięgnęła do zapięcia mojego stanika. Z typowo kobiecą zręcznością rozpięła haftki i jednym płynnym ruchem odsłoniła moje piersi, odrzucając gdzieś to, co jeszcze przed chwilą je kryło. Chciałam zrobić to samo, ale nie zdążyłam – delikatnie, acz stanowczo sprowadziła mnie z powrotem do pozycji horyzontalnej i natychmiast przyssała się do jednego z sutków. Na przemian lizała go, trącała językiem, przygryzała, zasysała i znowu lizała… Drugą pierś w tym czasie ugniatała dłonią, czasem ściskając sterczącą antenkę między palcami. Jeśli wcześniej wydawało mi się, że jestem wilgotna, to wtedy w mojej jamce zapanowała chyba powódź. Dyszałam głośno, spod półprzymkniętych powiek widziałam tylko kawałeczek sufitu, a dłonie mimowolnie zaciskały mi się w pięści. Chwila wytchnienia przyszła, kiedy Lidia zmieniała stronę; usiadła na moich udach okrakiem, oparła się jedną ręką o podłogę, a drugą, podobnie jak ustami, wróciła do przerwanej czynności.

Pieściła mnie tak jakiś czas, jednak pomimo ogromu wrażeń byłam spragniona czegoś więcej. Wyswobodziłam się spod jej nacisku i szybko zdjęłam z siebie ostatnią pozostałą część ubrania. Zrozumiała, ale chciała, by gra przebiegała chociaż częściowo na jej zasadach. Znów na mnie usiadła i zaczęła całować, jednak jak na złość omijała centralne obszary piersi. Od czasu do czasu tylko chuchała gorącym powietrzem na sutki, doprowadzając mnie na skraj ekstazy. Jej dłonie błądziły po całym moim ciele, wyjątkowo często wędrując w okolice podbrzusza; kilka razy jej palce przecięły nawet paseczek ciemnych, krótko przyciętych włosków. Pocałunki także zdawały się zmierzać do celu… Znaczyła nimi cały mój brzuch, ze szczególnym naciskiem na pępek. Czułam jej usta coraz niżej, coraz bliżej stęsknionej norki. Wysunęła język i zataczała nim kręgi o coraz mniejszej średnicy, ze środkiem dokładnie na wejściu do jaskini rozkoszy. Rozszerzyłam nogi, aby ułatwić jej dostęp do mojej kobiecości, Lidka jednak miała inny plan. Lizała i całowała wnętrza moich ud, przypadkiem drażniąc rozpalone wargi kosmykami rozpuszczonych włosów.

Zadrżałam z rozkoszy, kiedy poczułam pierwsze liźnięcie wzdłuż wilgotnej szparki. Zaskoczyła mnie, skupiona na grze wstępnej zupełnie zapomniałam dokąd zmierzamy. Maksymalnie pobudzona, produkowałam ogromne ilości soków, które moja kochanka skrupulatnie spijała. Wwiercała we mnie swój język, poruszała nim na wszystkie strony, a zaraz potem wycofywała się i trącała albo ssała magiczny guziczek. W pewnym momencie jej język skupił się już tylko na tym szczególnym punkcie, ale jednocześnie poczułam wślizgujący się we mnie palec. Fala gorąca przeszła po całym moim ciele; pędziłam na szczyt w zawrotnym tempie. Wiedząc o tym, Lidia dołożyła drugi palec i po ledwie kilku posunięciach nastąpiła eksplozja; cała wygięłam się w łuk, z moich ust wydobył się przeciągły jęk, pięści zrobiły chyba zagłębienia w podłodze. A ona nie przestawała. Wiedziała, że tymi kilkoma dodatkowymi ruchami można zwielokrotnić siłę orgazmu, chociaż z początku nie wierzyłam, że da się tu jeszcze coś zwielokrotnić. Doświadczyłam najprawdziwszej nieskończoności.

Zlizała z napuchniętych warg resztki swojej nagrody za ofiarowane mi chwile uniesienia, a potem ułożyła się obok mnie, na boku. Chciałam jej jakoś podziękować, ale poza głośnym, szybkim oddechem nie byłam w stanie wydobyć z siebie dźwięku. Wiedziała o tym i tylko cmoknęła mnie w kącik ust, przez krótką chwilę dzieląc się moim smakiem, po czym wtuliła się we mnie. Dała mi odpocząć.

Leżałyśmy tak długo. Obie musiałyśmy ochłonąć, dojść do siebie po tym wszystkim, co stało się tego wieczoru. W pewnym momencie jednak dotarło do mnie, że leżę naga przy wspaniałej kobiecie. Pięknej, cudownie miękkiej i ciepłej… I że jeszcze nie odwdzięczyłam się jej za chwile spełnienia.

Przewróciłam się na bok i spojrzałam Lidii w oczy. Nie wiem, ile czasu odpoczywałyśmy, ale chyba krócej niż myślałam, bo w błękitnych tęczówkach wciąż skrzyły się ogniki. Oj, nie mogła się doczekać rewanżu!

Widząc, że już odetchnęłam, wstała i podała mi rękę. Podniosłam się i natychmiast przywarłyśmy do siebie, całując się i gładząc swoje ciała, przeczesując włosy. Zaplotłam ręce na jej karku i sama nie wiem dlaczego, zaczęłam wić się pod jej zmysłowym dotykiem. Po chwili uniosłam ręce, odwróciłam się do mojej kochanki plecami i kontynuowałam ten niby-taniec do jakiejś słyszanej chyba tylko przeze mnie muzyki, a Lidia „słuchała” jej przez moje ciało, jednocześnie prowadząc moje ruchy, jakby to ona grała ją dla mnie.

Tańczyłam tak dla niej chwilę, a ona zebrała moje włosy z karku, uniosła je i zaczęła muskać odsłoniętą skórę ustami, przywołując powoli kolejną falę podniecenia.
- Chodź do mojego pokoju – szepnęła.
Ruszyłyśmy powoli, ja wciąż rozbujanym (i to nie z powodu alkoholu) krokiem. Po drodze, nie mogąc już wytrzymać, rozpięłam i zdjęłam jej staniczek, upuszczając go gdzieś na podłogę. Miała takie piękne piersi… Nie potrafiłam ich opisać czy porównać z jakimikolwiek innymi, bo przecież poza własnymi, nigdy nie miałam żadnych na wyciągnięcie ręki – widziałam tyle, co od czasu do czasu w jakimś filmie, podczas scen miłosnych. A teraz… coś niezwykłego. Były jak dwa słońca, oślepiające swoim pięknem i rozgrzewające atmosferę. Chciałam je posiąść, chciałam je pieścić i wielbić…

Dotarłyśmy do pokoju i, nie przejmując się otwartymi na oścież drzwiami, rzuciłyśmy się na łóżko. Właściwie to chyba ja rzuciłam Lidię, ale kto zwracałby uwagę na takie detale? Przewróciłam ją na plecy, usiadłam na jej udach i natychmiast wpiłam się ustami w jeden z jej cudnych, sterczących sutków. Nigdy czegoś takiego nie robiłam, ani nawet nie widziałam, ale brak wprawy nadrabiałam chyba gorliwością. To niesamowite, że żeby dać komuś tyle rozkoszy, wcale nie trzeba być mistrzem ars amandi; robiłam coś, co mi samej sprawiało niesamowitą przyjemność i to wystarczało, żeby rozpalić Lidię.

Uniosłam się i pocałowałam ją w rozchylone z podniecenia usta. Przewróciłam się trochę na bok, żeby móc jednocześnie jedną ręką błądzić po jej brzuchu. Nie mogłam się doczekać, aż zobaczę ją w pełnej krasie, a z drugiej strony przedłużałam głaskanie i gładzenie w nieskończoność, zbliżając się od czasu do czasu do linii majteczek, a nawet odrobinę ją przekraczając, ale cały czas nie mogąc wykonać tego decydującego kroku. Wiedziałam, że czekała. Jej delikatność i cierpliwość, którą tak dobrze poznałam kiedy naprawiała moje życie po Mareczku, objawiła się po raz kolejny. Nie chciała mnie wystraszyć, spłoszyć natarczywością. Widziała, że potrzebuję czasu, żeby się otworzyć i dawała mi go.

Powoli, nieśmiało zaczęłam przesuwać palcami po jej wzgórku, przez cienki materiał wyczuwając trójkącik krótko przystrzyżonych włosków. Podążyłam po rąbku materiału w stronę wnętrza ud i lekko podważyłam materiał, muskając jedną z warg. Przeszył mnie dreszcz; nie wierzyłam, że dotykam w ten sposób inną kobietę. Ciekawość zaczęła przeważać. Wsunęłam palec trochę głębiej i przesunęłam po krawędzi szparki. Jęknęłyśmy obie cicho; to było takie ekscytujące, miałam w zasięgu dłoni najprawdziwszą kwintesencję kobiecości. I nie musiałam jej nawet oglądać, żeby wiedzieć, że to coś najpiękniejszego na świecie.

Nie potrafiłam dłużej męczyć tej wspaniałej istoty, która leżała obok mnie. Widziałam, jak bardzo jest rozpalona i musiałam działać, musiałam ugasić ten żar, bo inaczej by oszalała. Byłam gotowa.

Usiadłam i zsunęłam z niej przesiąknięte sokami figi. Uniosłam je do twarzy i wciągnęłam zapach do płuc. Był ostry, ale jednocześnie tak cudownie słodki… Musiałam, po prostu musiałam zanurzyć się w jego źródle. Ten nagły impuls sprawił, że zerwałam się na kolana i niemalże rzuciłam na jej skarb, wypinając tyłeczek w jej stronę. Wpiłam się w nią i łapczywie wysysałam aromatyczne soki. Zupełnie nie wiedziałam co dalej; jeszcze chwilę wcześniej myślałam, że najpierw spróbuję sprawić mojej kochance przyjemność palcami – to, jak każda kobieta, mam wyćwiczone do perfekcji. Ale skoro już nie mogłam się powstrzymać…

Przeniosłam się na drugą stronę łóżka, żeby mieć lepszy widok i dostęp do wszystkich zakamarków. To wszystko było takie dziwne; zawsze myślałam, że doskonale wiem, jak jesteśmy zbudowane… Tymczasem tuż przede mną leżała z rozchylonymi nogami najprawdziwsza kobieta, a ja nie mogłam nadziwić się tym, jak wiele potrafi zmienić perspektywa. Podniosłam odrobinę jej pośladki, wysunęłam język i zaczęłam niespiesznie wodzić nim po jej wargach, czasami zagłębiając się minimalnie. Widziałam, że Lidia nie mogła już wytrzymać i najchętniej popędziłaby na szczyt tak, jak ja wcześniej, ale zdawała sobie sprawę, że potrzebuję czasu, że muszę ją dokładnie poznać, oswoić się z tym wszystkim.

Poznawałam więc, milimetr po milimetrze, używając najlepszego możliwego narządu – bo pozwalającego czerpać z dwóch zmysłów naraz. Uczyłam się jej kształtów, każdej wypukłości i każdego zagłębienia; rozkoszowałam smakiem, każdą nutą idealnie skomponowanego bukietu.

Gdybym zastanowiła się wtedy co się dzieje, sama bym sobie nie uwierzyła. Nie zastanawiałam się jednak, moje myśli i emocje skupiły się całkowicie na Lidii; magia tego wieczoru skutecznie odcięła mnie od rzeczywistości. Istniałyśmy tylko my, zawieszone gdzieś pomiędzy bytem i niebytem. Ja i jej kobiecość, tętniąca ciepłem i pasją. Jej kobiecość i mój język, uzupełniające się, jakby były perfekcyjnie dopasowanymi częściami tej samej układanki. Mój język, wirujący w dzikim, namiętnym tangu z jej rozkosznymi wargami. Coraz szybciej i szybciej, a jednocześnie wciąż delikatnie; tak, jak obcuje się z największym skarbem.

Nie słyszałam jej pomruków, ani jęków graniczących z krzykiem. W moich uszach brzmiała muzyka, która musiała pochodzić z samego Raju. Słodkie, niebiańskie tony nadawały rytm moim ruchom; gdy umilkły, zamarłam w tej ciszy.

Uniosłam głowę i rozejrzałam się po świecie, który pojawił się znikąd, wyrywając mnie z amoku. Patrzyła na mnie spod półprzymkniętych powiek i uśmiechała się. Zajęłam swoje miejsce – obok niej – i wtuliłam się w jej wciąż rozpalone ciało. Musnęłam ustami jej usta, nie mając siły na nic więcej, przytłoczona powrotem do rzeczywistości.

- Kocham Cię – wyszeptała, głaszcząc mnie po twarzy.
Nie odpowiedziałam. Cudownie byłoby powiedzieć „ja Ciebie też”, ale nie mogłam tego zrobić. Nie chciałam mówić czegoś takiego pod wpływem chwili, a co gorsza – alkoholu. Za bardzo ją szanowałam, za bardzo mi na niej zależało, aby tak ważne słowa spłycić, sprowadzić do miłego tekstu w łóżku. Czułam jednak, że to tylko kwestia czasu. Wiem, że ona też to poczuła, ale wtedy dla pewności wtuliłam się w nią mocniej.

A Kaśka, współlokatorka Lidki, nigdy nie wspomniała ani słowem o tym, że gdy wróciła nad ranem z imprezy, znalazła nasze ubrania porozrzucane po całym salonie.

Źródło: dobraerotyka.pl

Popularity: 100%

ADD COMMENTS | Tags : , , , , , , , , ,

Napalone małolaty

Autor: Er(ot)yk under Dzikie fantazje, Lato, Wakacje, Z pamiętnika nimfomanki, Ze snów on niedziela lip 4, 2010
Pewnego piątkowego popołudnia postanowiłem odwiedzić moja dziewczynę. Wiedziałem, że do 15 ma zajęcia, lecz miałem klucze do jej mieszkania. Wyobrażałem sobie, że niczego nieświadoma przyjdzie do domu, a ja będę tam na nią czekał wraz z moim sterczącym kutasem. Przeliczyłem się.. Wszedłem na klatkę, zaczynam otwierać drzwi, ale z za nich słyszę głośne pojękiwania.. Zastanawiam się pewnie moja szmula puszcza się z jakimś fagasem, który teraz nieźle ja posówa, ale nie wpadam z awanturą tylko nasłuchuje.. Nie słyszałem, żadnych męskich głosów, lecz same panny. Jedna do drugiej stękały ‘ahhh wyliż mnie mocniej, ohh tak , ach te Twoje cycuszki’. To w jednej chwili jak mi stanął normalnie myślałem, że eksploduje jak szalony zaraz, ale wziąłem głęboki oddech i wchodzę do pokoju z którego słyszałem odgłosy. Nie musiałem długo się zastanawiać gdy zobaczyłem jak jedna z koleżanek mojej dziewczyny Aneta, śliczna drobna brunetka z ogromnymi cyckami i tyłeczkiem zgrabnym jak gwiazda porno, trzy a jej głowę miedzy nogami, a ta jak wąż wije się na wszystkie strony. Druga jej prześliczna koleżanka Nikola Brunetka z włosami do pasa i z ustami tak wielkimi jak by od dzieciństwa nie robiła nic innego jak zawodowego loda, szarpnęła mną i ściągnęła ze mnie koszulkę którą miałem.. spodobało mi się widziała od razu przez dresy, które ze mnie ściągała, że pała mi stoi, i nie zapomniała o niej, z dresami w dół poleciały moje bokserki.. Wszystkie 3 jak mnie zobaczyły rzuciły się na mnie następnie mnie na łóżko. Czułem się jak w raju jak 3 panienki opierdalają mi tak niesamowicie lodzika. Jedna wskoczyła na mnie i zaczęła tak nieziemsko ruszać bioderkami że czuje o ‘hiuston musimy ostygnąć bo zaraz obspermimy panienkę, a to była by lipa’. Obok nas leżała moja szmula z Anetą, moja panna wylizywała jej cipkę. Jak zobaczyłem ja taka wypiętą od razu zapiąłem ja w ten śliczny tyłeczek. Posuwałem ja tak mocno jak jeszcze nigdy nie próbowałem, stękała ahh gdybym mógł nagrał bym to sobie na dzwonek. Ostatnia została Aneta.. trzymajac się za cycuszka miziała Nikole po udach, nie mogłem dłużej czekać. Wszedłem w nią, a nogę zarzuciła na mnie ślicznie i tylko krzyczała po imieniu ‘ mocniej posuwaj mnie mocniej, ahh dochodzę’ Widziały ze i ze mnie zaraz wyleci cieplutka sperma, ustawiły się przede mną na łóżku a ja spuszczałem się na co popadnie, jeszcze wylizywały mi jajka .. Niezapomniane przeżycie. Od tamtej pory spotykamy się bardzo często i próbujemy nowych pozycji i dokładami pikantne szczegóły jak kajdanki wibratory bicze.. moje suki!
MandM
Źródło:
opowiadaniaerotyczne.org

Popularity: 100%

ADD COMMENTS | Tags : , , , , , , , ,

Agata po czterdziestce

Autor: Er(ot)yk under Dzikie fantazje, Ze snów on poniedziałek cze 14, 2010

Agata szybko, kluczem, który od pewnej chwili ściskała w dłoni, otworzyła drzwi swojego mieszkania. Drzwi skrzypnęły zapraszając nas do środka, a ona zdawało się, że bezszelestnie wślizgnęła się za próg tak, że jedynym znakiem jej obecności był intensywny zapach perfum roznoszący się wokół.
Za tym też zapachem pospiesznie podążyłem, sprężystym krokiem i bardzo podniecony, wkroczyłem w ciemność przedpokoju, dokładnie zamykając za sobą drzwi mieszkania.
Agata już czekała i gdy tylko znalazłem się w wąskim korytarzu przywarła całym ciałem do mnie, oplatając ramionami, a jej pełne usta przywarły do mych warg, zachłannie się w nie wpijając.
Przez materiał sukienki poczułem jej pełne i kształtne ciało, zaś sterczące sutki jej dużych piersi naparły na mnie, a uda zacisnęły się na mych biodrach i tak spleceni powoli ruszyliśmy w głąb mieszkania. Wędrówka była krótka, a zakończyła się, gdy oboje upadliśmy na duże łóżko w sypialni, miejsce naszych miłosnych igraszek.
Moje dłonie natychmiast, zachłannie zaczęły krążyć po jej ciele, gładząc krągłe biodra, brzuch i piersi. Pod palcami czułem jedwabistość skóry i żar ciała, który też mnie ogarniał. Dłonie z namaszczeniem wędrowały wzdłuż ud, delikatnie je gładząc, podciągały w górę, podwiniętą już sukienkę i powoli zbliżały się do krągłych bioder, by po chwili nieśmiało wpełznąć pod delikatną koronkę majteczek. Agata natychmiast rozsunęła swoje nogi, a ja ujrzałem wtedy, osłoniętą jeszcze małym trójkątem koronki, ale pulsującą z podniecenia cipkę.
Agata leżała na pół naga i rozpalona, gotowa się kochać – też jej chciałem i pragnąłem szalonego sexu. Pochyliłem się nad nią, jednocześnie delikatnie przesuwając swoje dłonie po jej wspaniałych nogach, które jak zwykle okrywały czarne pończoszki samonośne z koronkowym wykończeniem u góry. Podążałem dalej gładząc i pieszcząc jej uda, a ona drżała i już wyginała się na myśl o czekającej ją rozkoszy. Moje dłonie podążały dalej, doszły w swej wędrówce, po drodze całkowicie zsuwając jej sukienkę, do piersi, na chwilę tu się zatrzymały zdejmując z nich koronkowy staniczek i gładząc sutki znów ruszyły dalej.
Powoli i delikatnie muskałem jej ramiona i szyję, ostatecznie zdejmując resztki ubrania z Agaty, która pozostała już tylko w pończochach połączonych z sexownym, koronkowym pasem i stringach. Jej duże i kształtne ciało czekało na moje pieszczoty, a obrzmiałe usteczka, jej rozpalonej cipeczki, prowokująco prześwitywały przez czarną koronkę majteczek.
Nie chcąc tracić, więc czasu, szybko rozebrałem się z ubrania i po chwili stałem nagi przed moją boginką, a ona zachłannym wzrokiem, łakomie spoglądała na mojego kutasika. Ująłem go całą ręką, a on stanął dęba niczym narowisty ogier, łakomie spozierając swą główką ku czekającej na niego cipeczce. Jądra zadrżały z podniecenia i poczęły pęcznieć w swym mieszku, pulsując z wielkiej ochoty.
Agata nie mogąc już dłużej czekać, zdarła z siebie majteczki i jeszcze bardziej rozsunęła swoje uda, ukazując zaróżowione wnętrze swego czarownego ogrodu.
Widziałem jak podniecona szparka pulsuje, falując rozchylonymi i obrzmiałymi wargami swej waginy, delikatnie pokrywając się kroplami soczku, który coraz obficiej wydzielał się z tego czarownego źródełka rozkoszy.
- Nie drażnij mnie, chodź już – wyszeptała podniecona Agata. – Daj mi swego kutasika, wejdź proszę i zerżnij.
Powoli zbliżyłem swego kutasika do rozpalonej cipeczki i trzymając go kurczowo, energicznie potarłem skryty wśród płatków tej rozkosznej róży, guziczek.
- Ahh! Jeszcze, dalej, proszę.
Kolejny raz potarłem główką mojego zbójnika ten czarowny guziczek, który jest największym centrum rozkoszy u kobiety, a moja kochanka gwałtownie objęła mnie udami i przyciągnęła do siebie. W efekcie wbiłem się głęboko, do wnętrza jej wspaniałej i mokrej już od miłosnych soków, szparki, aż po same jądra.
- Taaakkk, o takkk – rozpalona Agata wyszeptała w ekstazie. – Jeszcze, pchaj!
Cofnąłem się, więc trochę i ponownie pchnąłem, aż do dna, czując główką swego zbójnika falujące dno rozpulchnionej cipeczki.
Tymczasem cipka czując w sobie mojego kutasa, poczęła obłapiać go szczelnie swymi płateczkami, falując i masując jego główkę, tak jak gdyby namiętnie całowała go w sam czubeczek. On zaś czując taką pieszczotę pęcznieć i rosnąć począł jeszcze bardziej, szczelnie niczym szpunt, jaki korkując tą rozkoszną dziurkę.
Poruszyłem, więc nim w przód i w tył, na boki kilka razy, próbując rozepchnąć to czarowne gniazdko, które coraz bardziej zalewało mojego kutasika swym nektarem. Gorące usteczka cipki przyssały się namiętnie i ochoczo do mego palika, a ja rozpychałem i kłułem dalej. Kutas prężył się i wciąż próbował, to na boki, to zaś w głąb, a soki oblepiały już go niczym lukier, że aż chlupanie można było usłyszeć.
Objąłem Agatę mocno za biodra i pchałem mojego kutasa w jej niewyżytą i spragnioną cipkę, z całych sił. Jej pośladki szczelnie przylegały do mych bioder, opierając się o woreczek z mocno napęczniałymi jądrami, a długie nogi spoczęły na mych ramionach, jednocześnie zaś moje dłonie bawiły się jej dużymi i obrzmiałymi z podniecenia piersiami, masując je i ściskając delikatnie.
- Taakk, dalej, jeszcze rozpychaj się.
Przyspieszyłem i coraz brutalniej wbijałem się w cipeczkę Agaty, a ona rozpalona i podniecona, tym, co robiłem, wbiła się paznokciami w prześcieradło, na którym się tak namiętnie kochaliśmy. W pewnej chwili poczułem jak jej gorące wnętrze gwałtownie zadrżało, ściskając czubeczek mego kutasika. Wtedy też, czując jej falowanie poddałem się mu całkowicie i powoli, delikatne drżenie przeszło przez moje jądra, poczułem nagły przypływ rozkoszy płynący z ich wnętrza i…
Runęły wszelkie zapory, trysnęła gorąca lawa, wydostając się na zewnątrz, a kutasik zadrżał w spazmach, wyrzucając z siebie ów czarowny nektar. Jego drżenie i płynąca z niego sperma pobudziła cipeczkę do życia. Rozchyliła ona na chwilę swoje płatki, po chwili zaś znów objęła nimi drżącego zbójnika, który trochę zawstydzony wycofywał się z ogrodu zbrukanego swymi sokami.
Ja, zmęczony już tymi naszymi zapasami, patrzyłem na Agatę, która leżała na łóżku z rozłożonymi nogami, drżąc cała jeszcze, a z jej rozchylonej i różowej z podniecenia szparki delikatnym strumyczkiem wypływały nasze, wymieszane z sobą, rozkoszne soki miłości.

Źródło: http://www.opowiadania.sexmagia.pl/

Popularity: 100%

ADD COMMENTS | Tags : , , , , , , , , , , , , , , , ,

Sąsiad

Autor: Er(ot)yk under Lato on środa cze 2, 2010

Obiad był już gotowy, a dom wysprzątany na błysk. Ubrana w letnią sukienkę Ewa krzątała się po domu czy nic ostatnie przygotowania i doglądając ciasta w piekarniku. Artur miał dziś wrócić z dwutygodniowego wyjazdu służbowego. Wszystko musiało być zapięte na ostatni guzik.

Od piekarnika oderwał ją dzwonek do drzwi. Wyprostowała się, wygładziła sukienkę i czując lekkie podniecenie skierowała się ku drzwiom. Uśmiechnięta otworzyła, jednak jej radość nagle zgasła. Na progu stał wysoki mężczyzna o wyjątkowo gburowatym wyrazie twarzy.
Bynajmniej nie był to Artur, lecz Paweł – ich sąsiad.

- Tego waszego psa to kiedyś żywcem w ogródku zakopie, przysięgam.

Cały Paweł. Bez żadnego zbędnego powitania i tym podobnych ceregieli przeszedł od razu do wyrażania w dość infantylny sposób swoich pretensji.

- Nasrał mi, ****a, na trawniku, głupi kundel – kontynuował swoje żale sąsiad. Ewa westchnęła i spoglądając zza ramienia Pawła ujrzała swojego jamnika leżącego w ogrodzie.

- Z tego, co widzę to mój pies znajduje się na moim podwórku – odparła chłodno – więc bądź tak dobry i daj mi święty spokój.

Z kamiennym wyrazem twarzy chciała zamknąć drzwi jednak Paweł jednym ruchem swojego muskularnego ramienia zablokował je i wdarł się do wnętrza domu. Zatrzasnął drzwi za sobą i złapał za ramiona cofającą się niepewnie kobietę.

- Słuchaj, kochana sąsiadko, nie pozwolę się traktować jak śmiecia.- wywarczał jej prosto w twarz.

- Natychmiast mnie puść i wynoś się! – krzyknęła i usiłowała się wyszarpnąć, ale trzymał ją zbyt mocno. Sam krzyk zresztą nie zabrzmiał zbyt pewnie. Bała się.

- Najpierw zmień ton i przeproś – powiedział Paweł złośliwie. W tym momencie Ewa wyszarpnęła rękę i wymierzyła mu policzek. Mężczyzna zaskoczony tym atakiem potrząsnął nią i przycisnął do ściany. Patrzył na nią swoimi ciemnymi oczami z istną furią przepełniającą każde spojrzenie. Naprawdę się go bała. Była pewna, że zaraz jej odda, że zastosuje na niej jakiś bokserski cios, prawdziwy prawy sierpowy.

Jednak on tylko na nią patrzył, a w jego spojrzeniu coś się zmieniło. Obserwował jej rozszerzone z przerażenia źrenice, jasne kosmyki, które podczas szarpaniny wydostały się z uścisku gumki do włosów i teraz opadały jej na policzki oraz lekko rozchylone wargi. Po krótkiej chwili pocałował ją w usta.

Pocałunek był mocny, ale nie brutalny. Ewa usiłowała odepchnąć od siebie mężczyznę, ale ten przycisnął ją jeszcze mocniej do ściany, przywierając do niej całym ciałem. Poczuła jak jej piersi rozpłaszczają się na jego torsie, a między udami nabrzmiewa coś twardego. Przeszedł ją dreszcz. Delikatnie uwolniła ręce i objęła twarz Pawła dłońmi. Odwzajemniła pocałunek wsuwając język między jego wargi. W odpowiedzi Paweł położył jedną ze swoich dużych męskich dłoni na jej piersi i zaczął ją masować przez sukienkę zdecydowanym ruchem. Westchnęła cicho i zaczęła rozpinać jego koszulę, guzik po guziku odsłaniaj nagi tors. On pocałował ją w szyję i umieściwszy obie ręce pod sukienką zaczął pieścić jej pośladki. Nagle chwyciła go za rękę i stanowczym ruchem wsunęła ją między zwoje nogi. Paweł pieścił ją przez majtki, ale nawet przez materiał czuł, że robi się coraz bardziej mokra. Po chwili zsunął z niej dolną część bielizny. Mokre, wymięte stringi opadły jej do stóp.

- Mój mąż może lada chwila wrócić – wyszeptała Ewa, ale Paweł zamknął jej usta pocałunkiem poczym powrócił do całowania jej delikatnej szyi. Jego dłoń nadal poruszała się między jej nogami, palce wsuwały się i wysuwały, kolistymi ruchami pieściły łechtaczkę.
Kobieta oddychała coraz szybciej, raz po raz wydając z siebie ciche jęki. Trzęsącymi się rękami zaczęła rozpinać Pawłowi rozporek. On czując, jaka jest wilgotna i rozgrzana podniósł ją i położył na stojącym obok stole. Stał chwilę nad nią, patrząc jak szybko oddycha i drży z podniecenia, poczym pochylił się i powoli zaczął zdejmować ramiączka z jej sukienki. Leżąc nieruchomo na stole pozwoliła, aby robił to, na co miał ochotę – wydobył spod sukienki piersi i zaczął je całować i lizać. Po chwili zszedł ustami niżej aż dotarł do celu. Ewa rozchyliła nogi i pozwoliła, aby ją penetrował językiem, wchodził głęboko i kolistymi ruchami sprawiał jej przyjemność. Opanowało ją miłe ciepło, oddech stawał się coraz szybszy.

Zaczęła głośno jęczeć, dociskając obiema rękami jego głowę…

Gdy poczuł, że dochodzi wyjął z niej swój język i wsadził twardego penisa. Ewa krzyknęła z rozkoszy. Paweł robił to tak mocno, że cały stół drżał, a stojący na nim wazon z kwiatami spadł i roztrzaskał się o podłogę. Jednak kochankowie nie zwrócili na to uwagi podobnie jak na dochodzący z piekarnika zapach palącego się ciasta.

Ewa jęczała, gdy Paweł poruszał się w niej mocno i stanowczo, sprawiając nieopisaną ozkosz. Podniecała ją jego siła, zapach, gorący oddech na szyi… Dochodząc wydała z siebie głośny krzyk, nieświadomie wbijając paznokcie w plecy mężczyzny i zostawiając czerwone ślady na jego skórze. To jeszcze bardziej go podnieciło, zaczął poruszać się coraz szybciej…

Nagle rozległ się dzwonek do drzwi.

- O mój Boże – wyszeptała Ewa dysząc – To Artur…

Paweł spojrzał na nią nieprzytomnie.

- Nie przestawaj… – dodała po chwili.


Źródło: erotyczny.blog.pl

Popularity: 100%

ADD COMMENTS | Tags : , , , , , , , , ,

Pod namiotami

Autor: Er(ot)yk under Wakacje on niedziela maj 23, 2010

Lato było piękne i słoneczne, więc pojechałem z kumplem nad jezioro po namiot. Oczywiście naszym głównym celem było wyrwanie jak największej ilości lasek i potem wybzykanie ich. W ciągu 2 pierwszych dni udało się nam „wyrwać” dwie siostry. Starsza z nich, Dominika, miała 19 lat i fajne, dość małe, ale sterczące cycuszki. Druga, Kasia, była rok młodsza, niższa, miała większy cyc, ale miała też leciutką nadwagę. Obie były długowłosymi blondynkami. Miały namiot rozbity jakieś trzydzieści metrów od naszego, więc szybko znaleźliśmy okazję do zapoznania się z nimi. Po prostu przechodząc po raz któryś obok ich namiotu zagadałem.

- Część dziewczyny.
- Cześć
- Idziecie się wykąpać?
- Nie, właśnie wróciłyśmy z wody.
- Eee, to my też nie idziemy. Możemy się do was przysiąść i porozmawiać?
- No pewnie, siadajcie.

Gadaliśmy z nimi o wszystkim i o niczym, trochę się wydurnialiśmy, potem poszliśmy się z nimi wykąpać, a na koniec wprosiliśmy się do nich na wieczór. My mieliśmy klika piw i dwa wina marki wino, one miały ciastka, paluszki i kanapki no i oczywiście swoje młode, seksowne ciałka. W miarę wypitego alkoholu atmosfera robiła się coraz luźniejsza. Zaczęło się ściemniać, a wiadomo, że im ciemniej, tym przyjemniej. Z czasem rozmowa zeszła na sprawy związane z seksem. Dowiedzieliśmy się, że Dominika, ta wyższa i szczuplejsza, ma chłopaka i lubi się z nim bzykać. Kasia aktualnie nie miała chłopaka, ale też lubiła się bzykać (na pytanie, czy lubi seks, odpowiedziała: „Oczywiście, co za głupie pytanie?”).

Ja siedziałem przy Dominicę, a kumpel, Darek, przy Kasi. W pewnym momencie skończyły się ciastka i Dominika zaczęła szukać po omacku na podłodze namiotu jeszcze jednej paczki. Grzebała pod śpiworem, potem koło moich nóg i nagle oparła się na jednej ręce między moim nogami, a drugą niespodziewanie chwyciła mnie za penisa i zaraz puściła.
- O kurczę, tu też nie ma – powiedziała z szelmowskim uśmiechem. – Gdzie one mogą być, do cholery?

Szukała dalej za moimi plecami. Odwróciłem się i popatrzyłem na jej seksowny tyłeczek, który nawet w tych ciemnościach świetnie prezentował się w czarnych, obcisłych kolarkach. Dałem jej lekkiego klapsa na pupę i powiedziałem:
- Dobra jest, nie szukaj, obejdziemy się bez ciastek.
Szybko odwróciła się do mnie udając zdenerwowanie syknęła:
- Ja ci dam bić mnie po tyłku !
Popchnęła mnie, a ja przewracając się na plecy chwyciłem Dominikę za ramiona i pociągnąłem ją za sobą. Przewróciła się na mnie, a ja przycisnąłem ją do siebie. Poczułem jej twarde cycuszki pod koszulką, a ona z pewnością poczuła mojego rosnącego ptaszka.

- Ale masz twarde cycuszki – stwierdziłem. Mogę je pomacać?
- Ja mam twardsze – odezwała się Kasia. Chcesz pomacać?
- No pewnie, dawaj je – zaczynało mi się tutaj coraz bardziej podobać.
- Zaraz, zaraz – wtrąciła się Dominika – Najpierw pomacasz moje!
Usiadła obok mnie, chwyciła mnie za ręce i położyła moje dłonie na swoich cycuszkach.

- Masz, dalej, macaj – zachęciła mnie.
Oczywiście skorzystałem z zaproszenia i zacząłem macać jej cycuszki. Dziewczyna podnieciła się, bo przez cienki materiał koszulki czułem jej sterczące brodawki.
- I co, twarde – dopytywała się Dominika.
- Twarde. I bardzo przyjemne w dotyku – chwaliłem jej biust nie przestając go głaskać i ugniatać.
- Pomacaj teraz moje – Kasia przysunęła się do mnie i wypięła w moim kierunku swój spory biust.

Chwyciłem Kasię za piersi i ścisnąłem. Były tak duże, że nie mieściły mi się w dłoniach. Podniosłem je lekko, opuściłem i zacząłem ugniatać. Byłem coraz bardziej podniecony.
- I co, która z nas ma twardsze piersi – dopytywała się Kasia.
- No wiesz, Kasiunia, ty masz większe cyce, ale czy twardsze, to nie wiem – zacząłem ją podpuszczać, by zobaczyć jej reakcję.
- Tak? To niech jeszcze Darek sprawdzi…- Kaśka była lekko zdenerwowana.
Darek oczywiście z przyjemnością sprawdził twardość biustu Kasi, a potem, oczywiście tylko dla porównania, wymacał cycuszki Dominiki.
- I co, która ma twardsze cycki – dopytywały się nasze podchmielone panienki.
- No, nie wiem – Darek był niezdecydowany. – Trudno dokładnie wyczuć przez materiał.

To było bardzo dobre zagranie Darka. Dziewczyny jak na komendę podciągnęły do góry koszulki i pokazały nam swoje obnażone biusty.
- To sprawdźcie teraz – zachęcały.
Oczywiście sprawdziliśmy i to dość dokładnie. Testowaliśmy twardość biustów blondynek nie tylko rękami, ale również ustami. Pomimo mniejszego biustu słodsze cycuszki miała Dominika, może dlatego, że jej brodawki były większe i bardziej sterczące. W końcu, by nie urazić żadnej z dziewczyn, ogłosiliśmy sprawiedliwy remis po bardzo wyrównanej walce. Uspokoiło to obie dziewczyny.
Było już dość późno i byliśmy dość zmęczeni po wypitym alkoholu i konkursie o tytuł „Najtwardszych cycków namiotu”. Położyliśmy się pod śpiworami i sennie gawędziliśmy. Ja leżałem z Dominiką, a Darek z Kasią. Włożyłem rękę pod koszulkę Dominiki i powoli głaskałem ją po nagich piersiach.

Po pewnym czasie ona też włożyła mi rękę pod koszulę i masowała mi klatę. Stopniowo przesuwałem swoją rękę w stronę jej brzucha i cipki. Zaczęliśmy się całować. Kątem oka widziałem, że kumpel robi to samo z siostrzyczką mojej laluni. Leżeliśmy na boku przodem do siebie. Przesunąłem rękę na plecy dziewczyny i powoli wsunąłem ją pod spodenki Dominiki. Masowałem jej kształtna, twardą dupcię jednocześnie ssąc jej cycuszki. Czułem, że laska jest coraz bardziej rozpalona.

Przesunąłem rękę po jej udzie w kierunku cipki i oderwałem usta od jej biustu, przenosząc je na wargi dziewczyny. Głaskałem Dominikę po jej futerku i czułem, jak robi się coraz bardziej wilgotna. Wsunąłem palec w jej pochwę i zacząłem w niej gmerać. Po chwili dołączyłem drugi palec i tak długo majstrowałem w jej pipcę, aż laseczka zaczęła wydawać ciche jęki. Wzmogłem tempo, a wydawane przez nią odgłosy również stawały się coraz szybsze, aż w końcu umilkła i wyciągnęła mi rękę ze swoich kolarek. Położyłem się na plecach i przycisnąłem ją do siebie.

Chwilę leżeliśmy w tej pozycji, aż ona wyzwoliła się z moich rąk, podciągnęła mi do góry koszulkę i zdjęła mi ja przez głowę. Sama miała koszulkę zadartą do góry, tak że widziałem całe jej piersi, ale ona nie zwracała na to uwagi. Zaczęła delikatnie całować mnie po klatce. robiła ustami okręgi, schodząc coraz niżej. Gdy doszła do mojego pępka byłem już bardzo podniecony, a wacek stał mi jak rakieta. Nie mogłem już się doczekać do tego, co mogło się wydarzyć za chwilę. A Dominika spokojnie, powolutku kontynuowała swoją misję.

Centymetr po centymetrze ściągała mi spodenki, a jej usta były coraz bliżej mojego penisa. W końcu całkiem ściągnęła mi spodenki, a moja męskość uwolniona z uwięzi podniosła się do góry i pokazała się w całej swej okazałości. Dominika lewą ręką chwyciła mnie za jądra, a prawa za kutasa i zaczęła delikatnie całować mojego penisa, przesuwając się od nasady członka w kierunku żołędzi. Robiła to tak wolno, że minęło dobrych kilka minut, zanim jej usta dotarły do dzióbka mojego ptaszka. Byłem tak podniecony, że myślałem, iż dłużej nie wytrzymam i zaraz trysnę. panienka chyba to wyczuła żeby przedłużyć zabawę chwyciła mnie mocno za czubek członka i mocno ścisnęła.

Trzymała mnie tak długo, aż moja erekcja wyraźnie osłabła. Wtedy dopiero rozłożyła się wygodnie na brzuchu między moimi nogami wzięła do buzi moją kuśkę. Robiła mi loda bardzo powoli i delikatnie. Chyba była już bardzo zmęczona i senna, bo jej i tak wolne tempo wyraźnie słabło i ciągła mi druta coraz wolniej i wolniej. W pewnym momencie zupełnie przerwała robienie loda. Spojrzałem w bok – Darek właśnie brał Kasię od tyłu. Poczułem się zazdrosny, że on już bzyka, a Dominika jeszcze mi nawet nie zrobiła porządnie loda. Odczekałem chwilę z członkiem w ustach Dominiki, ale ta nie wykazywała żadnej aktywności. Musiała zasnąć, biedaczka, ale mi kutas stał jak lufa od czołga i musiałem się rozładować. Chwyciłem moją blondyneczkę za włosy i delikatnie pociągnąłem. Obudziła się, a ja popędziłem ją:

- Dalej, dalej, ciągnij, ciągnij, kochana…
Wzięła się do roboty, a ja ciągle mobilizowałem ją do szybszego tempa:
- Szybciej, Dominika, tak, rób tak dalej, prędzej.
W końcu dostałem długo oczekiwanego orgazmu i trysnąłem prosto w jej usta. Wtedy położyłem Dominikę na plecach, ściągnąłem jej spodenki do pół uda, ulokowałem się wygodnie między jej nogami i zacząłem robić jej minetkę. Była podgolona, by włoski łonowe nie wychodziły jej spod stroju bikini, więc miała tylko wąski paseczek włosków po obu stronach szpareczki. Lizałem ją zapamiętale, a blondyneczka była coraz bardziej wilgotna. Odnalazłem jej sterczącą łechtaczkę i tak długo ja pobudzałem, aż Dominika znów dostała orgazmu. Potem przewróciła się na brzuch i przytuliła twarz do poduszki. Chyba chciała spać, ale ja nie zamierzałem na tym poprzestać, zwłaszcza że mój fiut znowu był postawiony na sztorc. Kasia leżała przytulona do Darka, chyba spali, ale ja jeszcze nie zrobiłem tego, co planowałem czyli dupczenia, więc nie dałem spać Dominicę. Pieściłem palcami i językiem jej dupcię, stopniowo rozszerzając jej uda. Po pewnym czasie była tak wilgotna, że nie wytrzymałem i powoli wsunąłem od tyłu członka w jej gorącą pipkę.

Pochyliłem się do przodu, wsunąłem ręce pod jej cycuszki i trzymając ją w ten sposób zacząłem ją bzykać. Niedługo potem miałem orgazm i opadłem na Dominikę, przytulając się do jej pleców i ciągle trzymając ją z a biust.

Leżałem tak przez kilka minut, aż tu naglę poczułem, że ktoś chwyta mnie za rękę i odrywa ją od piersi Dominika. Była to oczywiście Kasia, która właśnie się przebudziła. Kochana siostrzyczka Dominiki ściągnęła spodenki i leżąc w samej koszulce, z kuciapką na wierzchu, położyła moja prawą rękę na swojej broszce. Nie wyciągając penisa z pipki Dominiki i ciągle trzymając lewą ręką jej pierś wziąłem się za robienie placówki Kasi. Pobudzałem ją palcami chyba przez kwadrans, aż zaczęła szczytować. Kiedy w końcu przestała jęczeć, szepnęła mi do ucha:

- Zejdź z Dominiki i połóż się na plecach. Zrobię ci loda…
Wyciągnąłem członka ze szparki Dominiki i ułożyłem się wygodnie na plecach, umożliwiając Kasi swobodny dostęp do mojego drążka. Kasi nie trzeba było popędzać, bo od razu energicznie wzięła się za robienie mi dobrze. Jedną ręką ugniatała mi jądra, drugą trzymała kutasa u nasady, a jej usteczka i języczek szybko przesuwały się po moim wacku. Obciągnęła mi skórkę i zaczęła tak namiętnie ssać mojego penisa, że szybko znów trysnąłem. Wtedy ona nachyliła się nade mną i opierając się na rękach przesunęła swoje pokaźne baloniki w stronę moich ust.

Zobaczywszy tę dyndające nad moją głową krągłości bez zastanowienia wziąłem się za całowanie tych cudów natury. Pieściłem je tak długo, aż poczułem, iż znowu mi staję. Wtedy przewróciłem Kasię na plecy, rozszerzyłem jej uda i energicznie wszedłem w nią. Rypałem ją i rypałem, aż po dłuższym czasie osiągnąłem czwarty orgazm tej nocy, a Kasia w tym czasie szczytowała przynajmniej dwa razy.
- Nie wyciągaj, go – szepnęła Kasia – chcę spać z twoim penisem w cipcę.

Spełniłem prośbę i całą resztę nocy przespałem na Kasi, trzymając członka w jej szparcę. Rano Kasia obudziła się pierwsza i poszła się załatwić. Gdy wróciła i zobaczyła mnie leżącego na plecach w samej koszulce, ze sterczącym penisem na wierzchu, bez słowa nachyliła się nad moimi klejnotami rodzinnymi i zrobiła mi lodzika. potem położyła się na mnie i zaczęliśmy się całować. Cały czas pieściłem jej słodki tyłeczek i duże cyce. Po mojej lewej ręce twardo spał Darek, a po prawej na plecach spała Dominika. Ciągle miała spodenki opuszczone do półuda i koszulkę podciągniętą pod same pachy. Musiała się wczoraj nieźle nawalić, że jeszcze się nie przebudziła i nie ukryła swoich wdzięków. Nie zważając na towarzystwo śpiącego Darka i swojej siostry, Kasia nabiła się na mój wałek i zaczęła mnie brać na jeźdźca. Widok jej dużych podrygujących rytmicznie krągłości bardzo mnie podniecił. Kasia spojrzała na obnażoną kuciapkę swojej siostry i zaproponowała:

- Zrób jej palcówkę, ciekawe czy się obudzi…
Włożyłem swa palce w szparkę śpiącej Dominiki i zacząłem poruszać nimi w jej pochwie. Wymacałem łechtaczkę i drażniłem ją cierpliwie, ale Dominika w dalszym ciągu spała, widocznie jeszcze pijana. W tym czasie Kaśka zdążyła dojść do orgazmu, a w kilkanaście sekund później dołączyłem do niej.
Widząc, że Dominika śpi z szeroko otwartymi ustami, Kasia wpadła na nowy pomysł:

- Włóż jej kutasa do papy, może wtedy się obudzi…
Natychmiast wprowadziłem pomysł Kasi w czyn. Ona w tym czasie wyłuskała na wierzch przyrodzenie śpiącego na plecach Darka i zaczęła mu ciągnąć druta. Połaskotałem Dominikę po cycuszkach i pod pachami i zauważyłem, że powoli laseczka się budzi. Z początku nie wiedziała za bardzo, co się dzieje, ale po chwili zorientowała się, że ma mojego członka w ustach i zaczęła go ssać. Dobrze jej szło i powoli dochodziłem, ale Dominika wypuściła mojego wacka z ust i powiedziała:

- Włóż mi go teraz w pipkę. mam ochotę na porządne bzykanko.
Od razu zapakowałem jej w pipkę porządnie przeleciałem. W tym czasie Kaśka skończyła robić loda Darka. Widząc, że już skończyliśmy, zagadała do Dominiki:
- Kurdę, siostrunia, nie wiedziałam, że z ciebie jest taka lodziara…
- Na pewno mniejsza ze mnie lodziara niż z ciebie – odgryzła się Dominika, rozanielona jeszcze po przeżytym orgaźmie. – na pewno zrobiłaś w nocy więcej lodów ode mnie.
- Może i tak, ale ja nie mam chłopaka, a ty masz. Gdyby twój Artur się dowiedział, co tutaj wyrabiasz, to ale by było.
- Ale się nie dowie.. Wiesz co, tak sobie myślę, że niezłe z nas lodziary…
Roześmiały się głośno.
- To przez was – powiedziała Dominika. – Spiliście nas tymi piwskami i winem. Na trzeźwo w życiu byśmy się tak nie zachowywały…
Poszliśmy się wykąpać. Po jakiś dwudziestu minutach laski i ja wyszliśmy z wody, a Darek ciągle moczył kutasa, bo miał ochotę jeszcze trochę popływać. Idąc do namiotu przechodziliśmy obok przebieralni, gdy nagle Kaśka odezwała się:

- Chodźcie do przebieralni. Jest pusta.
- Po co – powiedziałem. – Przecież nie mamy rzeczy na przebranie.
Kaśka chwyciła mnie za kutasa i skomentowała:
- Nie pytaj się głupio po co, tylko chodź.
Wciągnęła mnie do przebieralni, za nami weszła Dominika i zamknęła drzwi na zasuwkę. Kasia szybko zdjęła stanik i majtki. Patrzyłem się na nią, jak tak stoi z tymi swoimi wielkimi cycami na wierzchu i blond-trójkącikiem między nogami.
- Nie gap się talk na mnie, tylko ściągaj gacie.
Podeszła i zdecydowanym ruchem ściągnęła mi slipki i rzucała na ziemię. Dominika też już była nagusieńka, klęknęła przede mną i chwyciła mnie za kutasa, który od dość zimnej wody nie był w tym momencie zbyt duży.

- Zrobię ci lodzika, żeby twój mały ptaszek zamienił się w wielkie ptaszysko – powiedział Dominika i zaczęła mi obciągać pałę. W tym czasie Kasia stanęła za plecami Dominiki na trójkątnej desce, spełniającej w rogu przebieralni rolę półki na ubranie. jej cipka była na wysokości moich ust, więc przyciągnęła moją głowę do swojego krocza i kazał robić minetkę. Liżąc jej szparkę doprowadziłem ją do orgazmu, a w tym czasie Dominika postawiła mi pałę tak że stała znów jak lufa od czołga. Wtedy chwyciła mnie mocno za kutasa i ściskała tak długo, aż prawie zanikła mi erekcja.

- Robię to dlatego, żebyś za szybko nie trysnął – skomentowała.
Obróciła się tyłem do mnie, opadła na czworaka, chwyciła mnie za penisa i wprowadziła go do swojej cipulki. Energicznie posuwałem ją od tyłu, a Dominika lizała szparkę Kaśce, która usiadła na desce z rozłożonymi szeroko udami. Tak się zabawialiśmy wesoło w trójkę, nie martwiąc się o to, że ktoś może właśnie chcieć skorzystać z przebieralni, aż Kaśka zaczęła szczytować. Minutę później wyrzuciłem swój ładunek w pochwę Dominiki. Ubraliśmy się i wyszliśmy z przebieralni, nie bacząc na głupie spojrzenia ludzi czekających pod drzwiami na swoją kolej.

Darek wyszedł już z wody i poszedł z Dominiką do jej namiotu. Z pewnością ją tam przeleciał. Ja zrobiłem to samo z Kaśką w naszym namiocie.
Niestety dziewczyny miały godzinę później jedyny odjeżdżający z tej dziury autobus, a musiały już wracać do domu. Żegnając się z nami w naszym namiocie pocałowały nas w usta, a potem Kasia powiedziała:
- Musimy też pożegnać się z waszymi ptaszkami.
Uklękła, wyciągnęła mi penisa ze spodenek i czule go pocałowała. To samo zrobiła Dominika z ptakiem Darka. Potem dziewczyny się wymieniły i poczułem na penisie usteczka Dominiki. Gdy wstała, odezwałem się:

- My też musimy pożegnać się z Waszymi cycuszkami i cipulkami.
Podciągnąłem koszulkę Dominiki i czulę pocałowałem jej sterczące sutki. Potem ściągnąłem jej spodenki do kolan i pocałował jej szpareczkę. Tak samo pożegnałem się z Kaśką, a Darek poszedł w moje ślady. Na koniec dziewczyny pokiwały nam na pożegnanie z autobusu i odjechały w siną dal. Może je jeszcze tu kiedyś spotkamy, za rok lub dwa…

Źródło: beztabu.com

Popularity: unranked

ADD COMMENTS | Tags : , , , , ,

Witam

Autor: Er(ot)yk under Dzikie fantazje, Z pamiętnika nimfomanki, Ze snów on niedziela maj 23, 2010

Serdecznie witam wszystkich miłośników erotycznych wrażeń. Oto przedstawiam wam blog, na którym wszystkie osoby z wysoce rozwiniętą fantazją erotyczną, będą publikować swoje najdziksze opowiadania. Ja jako admin, będę wybierał te najbardziej pikantne i w dobrym smaku, publikując je na blogu.

Jednocześnie zapraszam wszystkich, którzy chcą się podzielić swoimi fantazjami (anonimowo bądź nie – do wyboru) u nas na stronie. Najciekawsze wpisy będą wyróżniane. Wystarczy się zarejestrować TUTAJ i pisać!!

Pozdrawiam. Er(ot)yk.

Popularity: unranked

ADD COMMENTS | Tags : , , , , , , , , , , , ,
katalog stron internetowych katalog stron internetowych katalog stron internetowych katalog stron internetowych katalog stron internetowych katalog stron internetowych katalog stron internetowych katalog stron internetowych